Marlies jest założycielką Pepper Luxury Vintage, szybko rozwijającej się platformy z luksusowymi produktami vintage od projektantów. Opowiada o tym, jak zaczęła się jej miłość do luksusowych przedmiotów, o wyzwaniach, które spotkała na swojej drodze, i o tym, jak spełnia marzenia, od trudnych momentów po wielkie sukcesy. Od swojego zespołu po społeczność, Marlies dzieli się tym, jak odwaga, wytrwałość i jasna wizja pozwalają jej odnosić sukcesy.
Co dla Ciebie osobiście oznacza bycie odważną?
To, że dążysz do realizacji własnych marzeń, niezależnie od tego, co myślą o tym inni. Jeśli w coś wierzysz, musisz to zrobić. To właśnie oznacza dla mnie bycie odważną.
Kiedy czujesz się najsilniejsza?
Właściwie zawsze w obecności mojego zespołu. Mamy zespół pełen utalentowanych dziewczyn i Pepper nie byłoby w tym miejscu, w którym jest dzisiaj, gdyby nie one!
Jak pozostajesz wierna sobie w świecie pełnym oczekiwań?
Staram się nie przejmować tym, co myślą inni, i mam pełną świadomość, że media społecznościowe pokazują wyidealizowany obraz rzeczywistości. Pomaga mi to trzymać się moich marzeń i celów oraz nie przestawać, dopóki ich nie osiągnę.
Jak zaczęła się Twoja fascynacja luksusowym vintage i co sprawiło, że zdecydowałaś się założyć własną firmę?
Nie dorastałam w domu, w którym designerskie rzeczy były codziennością, wręcz przeciwnie. Kiedy podczas studiów odbywałam staż, moje opiekunki zawsze miały najpiękniejsze torebki i pomyślałam wtedy: „Też tego chcę”.
Zaczynałaś jako Bobbie Luxury Vintage i z powodów prawnych zmieniłaś nazwę oraz branding na Pepper Luxury Vintage. Jaki to był dla Ciebie czas i czego nauczyło Cię to jako przedsiębiorczynię?
Przymusowy rebranding ze względu na znak towarowy sprawia, że grunt usuwa Ci się spod nóg. Wtedy wszystko robiłam jeszcze sama, co oznaczało, że ten cios również musiałam przyjąć na siebie. Oczywiście miałam wokół siebie ludzi, którzy mnie wspierali, ale ostatecznie oni nie odczuwali tego tak jak ja. Mimo to zdecydowałam się od razu postawić na pełną szczerość w sieci, dzięki czemu Pepper zyskało prawdziwy impuls i rozwinęliśmy się szybciej niż kiedykolwiek.
Byłaś w tej kwestii bardzo otwarta w mediach społecznościowych, czy to był świadomy wybór? Jakie to było doświadczenie?
Kiedy to się stało, od razu wiedziałam: „będę o tym mówić całkowicie otwarcie”. Nie chciałam, żeby wokół zmiany nazwy krążyły jakieś domysły, i miałam nadzieję, że w ten sposób pomogę też innym. Do dziś co tydzień dostaję wiadomości od dziewczyn, które przechodzą przez to samo, i cieszę się, że mogę im pomóc.
Jak zachowujesz wiarę w swoją markę i wizję, zwłaszcza w momentach, gdy sprawy idą inaczej niż planowałaś?
Właściwie dzięki rebrandingowi mam jasny obraz pozycjonowania i celów Pepper. Jestem w tej kwestii bardzo szczera wobec naszego zespołu, dzięki czemu nawzajem się pilnujemy, gdy sprawy przybierają inny obrót. Poza tym po prostu płynę z prądem i zawsze staram się myśleć: „Co najgorszego może się stać?”.
Czy możesz podzielić się momentem, w którym podczas rebrandingu wszystko wskoczyło na swoje miejsce?
Gdy udało nam się zarejestrować nową nazwę jako znak towarowy, kontynuowaliśmy prace nad brandingiem, a potem przyszedł czas na sesję rebrandingową. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłam wszystko w całości i poczułam, że jest to o wiele piękniejsze i silniejsze niż Bobbie kiedykolwiek było.
Co było nieoczekiwanym punktem zwrotnym w pierwszych latach Pepper Luxury Vintage?
Miałyśmy tyle wspaniałych momentów, od wielogodzinnych kolejek do naszych pop-upów po powiększenie zespołu. Poza tym postawiłam sobie nierealny cel sprzedażowy na 2025 rok i wbrew oczekiwaniom osiągnęliśmy go na długo przed końcem roku. Wtedy naprawdę dotarło do mnie, że idziemy w dobrym kierunku.
Pepper co tydzień wprowadza nowe designerskie perełki, co jest oczywiście świetne, ale też bardzo ambitne. Jak doszłaś do tej decyzji i jak decydujesz, co trafi do Twojej kolekcji?
Na początku przyjęłam strategię wprowadzania nowości w każdą niedzielę o 10:00, bez wyjątku. Od 2023 roku nie pominęłyśmy ani jednej premiery i jestem z tego niezwykle dumna. Dzięki temu nasza społeczność wie, że w każdą niedzielę o 10:00 musi być w gotowości, by upolować swoją ulubioną designerską torebkę. Sama odpowiadam za zakupy i zawsze dbam o równowagę między unikalnymi okazami a torebkami komercyjnymi. Te pierwsze kupujemy głównie dla wizerunku marki, podczas gdy te drugie wyprzedają się w kilka minut.
Co czujesz, gdy widzisz reakcje klientek na Twoją kolekcję i obsługę, i kiedy naprawdę czujesz: to jest powód, dla którego to robię?
Każda opinia wciąż mnie cieszy, ale niestety można się do tego przyzwyczaić. Dlatego tak bardzo lubię nasze pop-upy, gdy widzę setki ludzi, którzy przejechali cały kraj, żeby nas odwiedzić. Wtedy naprawdę dociera do mnie, jak wielką marką stało się Pepper.
O czym marzysz w związku z Pepper Luxury Vintage? Czy są plany lub pomysły, które chcesz jeszcze zrealizować?
Moim ostatecznym celem jest światowa dominacja. W każdym kraju są lokalni gracze, ale nie ma ani jednej firmy o zasięgu globalnym działającej w modelu B2C. Marzę o tym, by Pepper rozwinęło się w tym kierunku i nie spoczniemy, dopóki tego nie osiągniemy.
Jaką kobietę podziwiasz za odwagę, i dlaczego?
Zdecydowanie Anke de Jong! Od początku tego roku pomaga mi w moim rozwoju osobistym oraz w rozwoju Pepper. Podziwiam ją za to, że zrezygnowała z pracy w ELLE, aby w pełni przejść na swoje, rozwinąć własną firmę medialną, podcast i pomagać młodym przedsiębiorcom, takim jak ja.
Co chciałabyś przekazać kobietom, które marzą o czymś więcej, ale się wahają?
Sama tak długo zwlekałam, ale w końcu odważyłam się na ten krok. To niezwykle ekscytujące, a każda chwila dyskomfortu pozwala Ci rosnąć. To ostatecznie najwspanialszy czas w moim życiu. Może to prosta rada, ale musisz po prostu zacząć. Jeśli ja potrafię to zrobić, każda inna kobieta też może :)
Czasami bycie odważną przejawia się w małych rzeczach. Jaką małą, ale odważną decyzję podjęłaś ostatnio?
To może nie jest taka mała decyzja, ale od początku tego roku współpracuję z trenerką biznesu. Sama mam dopiero 28 lat i jeszcze tyle mogę się nauczyć. Jestem ogromnie szczęśliwa, że pomaga mi z Pepper, zespołem i wszystkim, co się z tym wiąże!
Jaka jest Twoja ulubiona biżuteria od Eline Rosina?
Zdecydowanie Diamond Huggies! Sama jestem fanką minimalistycznej biżuterii i do tej pory nosiłam tylko złote kółeczka, ale uważam, że Diamond Huggies pięknie i kobieco uzupełniają mój ear stack.