Ga naar inhoud

Świętujemy odwagę z Marleen de Kort

|Indy Gabriel
Celebrating the bold with Marleen de Kort

Dla Marleen de Kort „bycie bold” oznacza przede wszystkim ufanie swojej intuicji i po prostu działanie. W wieku 22 lat otworzyła Bairro Alto — bez planu, ale z konkretną wizją tego, czego brakowało jej w mieście. Potem pojawiły się kolejne miejsca, które dorastały razem z nią, jak De Kantine czy An. W tym wywiadzie opowiada o odwadze, intuicji i kroczeniu własną drogą.

Co dla Ciebie osobiście oznacza „bycie bold”?

Poczucie własnej siły. Ufanie sobie i niepozwalanie, by cokolwiek wytrąciło Cię z równowagi.

Kiedy czujesz się najsilniejsza?
To zależy od wielu czynników. Czuję to wtedy, gdy mam wszystko pod kontrolą i widzę, że u moich bliskich też wszystko układa się dobrze.

Jak pozostajesz wierna sobie w świecie pełnym oczekiwań?
Już dawno zrozumiałam, że nie zdołam spełnić oczekiwań wszystkich. Myślę, że osobą, która wymaga ode mnie najwięcej, jestem ja sama.

Otworzyłaś Bairro Alto w wieku 22 lat — bez doświadczenia w gastronomii i bez planu. Co sprawiło, że odważyłaś się na ten krok?
Impulsywność, kreatywność i intuicja. Miałam pomysł i czułam, że Nijmegen właśnie na to czeka.

Myślę, że każda z nas ma w sobie wewnętrzny głos, który dokładnie wie, co jest dla nas dobre i na co nas stać. Ja po prostu go posłuchałam.



Jak wyobrażałaś sobie Bairro Alto na samym początku? Co chciałaś stworzyć i jaka była Twoja wizja?
Chciałam stworzyć miejsce, do którego ludzie chętnie wpadną nawet sami. Wtedy gastronomia w Nijmegen składała się głównie z klasycznych lokali typu grand café. Kawa na wynos była wtedy zupełną nowością.

Obecnie prowadzisz kilka lokali — od Bairro Alto po Down Town, De Kantine i An. Jak przeszłaś drogę od jednego baru kawowego do całej palety konceptów?

To był naturalny proces. Te miejsca rosły razem ze mną. Otworzyłam Bairro, bo chciałam stworzyć punkt, którego samej brakowało mi, gdy miałam 22 lata.

Kiedy startowałam z Down Town (miałam wtedy 27 lat), nie miałam jeszcze dzieci. Kochałam miejsca, gdzie można zjeść spokojne śniadanie z kimś bliskim. Takie, gdzie serwują jaja po benedyktyńsku, pancakes czy tost z awokado i jajkiem w koszulce — tego jeszcze nie było. Więc po prostu to stworzyłam. (Down Town sprzedałam 3 lata temu).

De Kantine otworzyłam razem z Caitlin. Do tego czasu była kluczową pracowniczką w Bairro. Postanowiłyśmy wspólnie wejść w biznes i szukałyśmy odpowiedniego miejsca na lokal w stylu Bairro, tak powstała De Kantine.

Szukając lokalizacji dla De Kantine, nawiązałam kontakt z deweloperem nowej dzielnicy w Lent. Utrzymałam tę relację i 4 lata później razem z Caitlin otworzyłyśmy tam An. To miejsce, które znów przyciąga mnóstwo osób w naszym wieku.

Czasem brzmi to tak, jakby wszystko samo wpadało mi w ręce. Tak nie jest. Bardzo często mówiłam „nie” różnym propozycjom.

Każde z Twoich miejsc ma swój klimat, a jednak we wszystkich czuć ducha Bairro Alto. Jak dbasz o to, by wszystko do siebie pasowało?
Wspólnym mianownikiem jest asortyment z naszej piekarni. Goście go rozpoznają. Podobny jest też sposób szkolenia personelu i sam system pracy.



Gastronomia i biznes to ciężka praca. Jak dbasz o energię, skupienie i balans, łącząc tyle różnych ról?
Jestem przyzwyczajona do ciężkiej pracy, jestem człowiekiem czynu. Jeśli cały dzień spędzam na rozmowach i przed laptopem, czuję się wyczerpana. Dni spędzone na sali traktuję jak hobby, one dają mi energię. Balans to słowo, którego właściwie nie znam. Uwielbiam to, co robię. Czasem czuję, że poszłam o krok za daleko, wtedy muszę na chwilę zwolnić.



Czy były momenty, gdy było tego za dużo? Jak wracasz wtedy do równowagi?
Tak, miałam kilka okresów dużego stresu. Na szczęście nigdy nie trwały one długo.

Kiedyś zdarzało się to częściej, bo brałam wszystko na siebie. Nauczyłam się delegować zadania. Znam już ten biznes od podszewki, sytuacje, które kiedyś mnie przerastały, teraz rozwiązuję błyskawicznie. Nie dźwigam wszystkiego sama, co jest też zasługą mojej fantastycznej wspólniczki.

Od lat stawiasz na nowości i eksperymenty. Jak znajdujesz kreatywne pomysły i zmieniasz je w coś realnego?
Ciągle szukam inspiracji, głównie w sieci i za granicą. Potem sprawdzam, czy Nijmegen jest na to gotowe i do którego z lokali dany pomysł najlepiej pasuje.

Z czego jesteś najbardziej dumna, patrząc na to, co do tej pory zbudowałaś?
Najbardziej dumna jestem z tego, że udało mi się połączyć prowadzenie biznesu z macierzyństwem.

Jestem też bardzo dumna ze współpracy z moją wspólniczką Caitlin. Oraz z naszych gości, których przez lata przybyło mnóstwo. Do An przychodzi wiele osób, które odwiedzały Bairro już 15 lat temu, to wspaniałe uczucie. Zza baru obserwujesz, jak toczy się życie tak wielu ludzi.

Czy masz konkretne marzenie, do którego dążysz? Jak widzisz rozwój swoich firm?
Mamy mnóstwo pomysłów na przyszłość. Nie musi to oznaczać otwierania kolejnych lokalizacji, wolimy skupić się na rozwijaniu tych miejsc, które już mamy.

Co najbardziej lubisz w swojej pracy w Bairro Alto?
Różnorodność. Zatrudnianie nowych pracowników, tworzenie konceptów, burze mózgów o social mediach, wymyślanie nowych ciast z piekarzem czy testowanie dań z szefem kuchni. Skręcanie nowych stołów albo setny kurs do magazynu, żeby coś odebrać. Wszystko to sprawia mi frajdę.

Ale to praca w zespole daje mi najwięcej energii. Najczęściej bywam w An, ale lubię pracować w każdej lokalizacji. Nie ma znaczenia, czy stoję za barem, obsługuję gości, pomagam w kuchni czy zmywam naczynia.



Jaką kobietę podziwiasz za odwagę — i dlaczego?
Podziwiam wiele kobiet, każdą z innego powodu. Tak samo szanuję kobietę, która poświęca się dla kogoś bliskiego, jak i tę, która stawia całkowicie na siebie.

Jeśli jednak mowa o odwadze, myślę o kobietach z mojego otoczenia. Oczywiście podziwiam wiele znanych osób, ale ponieważ nie znam ich historii w pełni, bliższe są mi kobiety, które znam osobiście. Moje przyjaciółki, siostry i mama, którą zawsze podziwiałam za jej wybory.

Co powiedziałabyś kobietom, które marzą o czymś więcej, ale się wahają?
Po prostu to zrób, choć brzmi to jak banał. Nikt nie zapuka do Twoich drzwi i nie zrobi tego za Ciebie. Wyjdź do ludzi, opowiadaj o swoich planach i wierz w nie.

Na koniec: Jaka jest Twoja ulubiona biżuteria od Eline Rosina? (I dlaczego?)
Cuffs! O rany, nie wiedziałam, że znowu macie Cuffs. Są kobiece i mają charakter, uwielbiam to.


Subscribe to our emails

Be the first to know about new collections and special offers.

Winkelwagen ()
Je winkelwagen is leeg

Het lijkt erop dat je nog niets hebt toegevoegd.

Nu winkelen

Subtotaal

Afrekenen
Populaire zoekopdrachten
Recent bekeken

Nog geen recent bekeken producten.