Ga naar inhoud

Celebrating the bold z Mariską Benders

|Indy Gabriel
Celebrating the bold with Mariska Benders

Mariska udowadnia, że bycie bold to nie dążenie do perfekcji, ale dokonywanie wyborów, które naprawdę do Ciebie pasują. Dzięki swojej platformie Bakje Geluk codziennie inspiruje kobiety do przełamania myślenia „wszystko albo nic” w kwestii odżywiania i odzyskania zaufania do własnych decyzji.

To, co zaczęło się jako osobiste poszukiwanie równowagi, przerodziło się w ważną misję: pokazanie, że zdrowe jedzenie nie musi być rygorystyczne ani nudne, a wręcz przeciwnie, może być czymś, na co czekasz. W tej edycji Celebrating the Bold Mariska otwarcie opowiada o swojej drodze, wyborach, które ją ukształtowały, i o tym, dlaczego to właśnie małe, odważne kroki robią największą różnicę.

Co dla Ciebie osobiście oznacza „bycie bold”?
Bycie bold oznacza dla mnie dokonywanie wyborów, które naprawdę do Ciebie pasują, nawet jeśli są ekscytujące lub nie wydają się najbardziej logiczną drogą. Myślę, że wiele osób czeka, aż poczuje się pewnie, ale ta pewność często przychodzi dopiero po zrobieniu kroku. Dla mnie bycie bold nie polega więc na braku lęku, ale na tym, by nie pozwolić mu się prowadzić. W Bakje Geluk widzę to bardzo wyraźnie. Nie chodzi tylko o jedzenie, ale o odwagę, by wybrać sposób, który pasuje do Ciebie, nawet jeśli różni się od tego, co widzisz wszędzie dookoła. Bycie bold to dla mnie nie tylko wielkie kroki, ale właśnie te małe wybory. Wyznaczanie granic, próbowanie czegoś nowego czy dawanie sobie pozwolenia na robienie rzeczy po swojemu. Ostatecznie bycie bold jest dla mnie bardzo proste: bycie blisko siebie i odwaga, by zaufać własnej intuicji.



Kiedy czujesz się najsilniejsza?
To momenty, w których widzę, że to, co robię, ma wpływ na innych. Kiedy kobiety piszą do mnie, że znów czują spokój w kwestii jedzenia, że nie myślą już ciągle o tym, co jest „dobre”, a co „złe”, i że mają więcej energii. To są chwile, w których wszystko się zgadza. Wtedy czuję, że nie chodzi tylko o jedzenie, ale o to, jak kobieta czuje się w swoim własnym życiu. A kiedy przygotuję taką genialną miseczkę szczęścia, gdzie wszystko idealnie komponuje się na zdjęciu, to aż mnie świerzbią ręce, żeby od razu spisać przepis na laptopie. Ten proces twórczy daje mi mnóstwo energii.

Skąd wzięła się Twoja pasja do zdrowego jedzenia i odżywiania?
Z moich własnych poszukiwań i, szczerze mówiąc, z frustracji. Sama doświadczyłam, jak to jest utknąć w myśleniu „wszystko albo nic”. Albo jesz „idealnie”, albo całkowicie odpuszczasz, a potem znów zaczynasz od nowa. Kiedy odkryłam, że równowaga działa o wiele lepiej niż rygor, coś naprawdę się zmieniło. Nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie. Chciałam podzielić się tym spostrzeżeniem, bo zauważyłam, że tak wiele kobiet tkwi w dokładnie tym samym schemacie.

Co skłoniło Cię do przekucia Twojego doświadczenia i wizji w Bakje Geluk?
Zauważyłam, że istnieje inny sposób, który faktycznie działa na dłuższą metę. Kiedy sama zaczęłam zdrowiej jeść, niespodziewanie odkryłam nową pasję. Stało się to moim motywem przewodnim i dało mi tyle energii, że pomyślałam: muszę się tym podzielić. Widziałam też, że mnóstwo kobiet wpada w to samo błędne koło, ciągle zaczynając i przestając. Chciałam pokazać, że można inaczej. Że nie musisz sobie utrudniać życia, ale możesz je sobie ułatwić. Dzięki Bakje Geluk chciałam stworzyć coś praktycznego, osiągalnego i, co najważniejsze, możliwego do utrzymania. Coś, co pasuje do intensywnego życia, bez poczucia, że ciągle jest się na diecie.



Bakje Geluk pokazuje, że zdrowe jedzenie może być przyjemnością. Dlaczego redefinicja tej perspektywy była dla Ciebie tak ważna?
Sama doświadczyłam, że przyjemność jest kluczem do wytrwałości. W momencie, gdy jedzenie stawało się obowiązkiem lub ograniczeniem, byłam w stanie wytrzymać tylko przez chwilę. Często nie doceniamy tego, jak ważne jest, aby jedzenie było smaczne i sprawiało radość. Właśnie wtedy, gdy pozwoliłam sobie na wartościowe, pyszne posiłki, którymi naprawdę się cieszyłam, zauważyłam, że nagle jestem w stanie to utrzymać i przestało to być tylko tymczasową fazą.

Tu leży prawdziwa różnica: jeśli jedzenie staje się czymś, na co czekasz, a nie czymś, co musisz przetrwać, naturalnie staje się częścią Twojego życia.

Twoje motto to „Jedz tak, by czuć się świetnie we własnej skórze”. Co masz nadzieję, że ludzie zaczną dzięki Tobie odczuwać inaczej?
Że odzyskają zaufanie do własnych wyborów. Że jedzenie przestanie być walką lub czymś, co trzeba nieustannie kontrolować. Chcę, aby poczuli, że dbanie o siebie i czerpanie z tego przyjemności mogą iść w parze. Że nie trzeba wybierać między efektami a radością.

Jaka jest najważniejsza lekcja lub przesłanie, które chcesz przekazać innym poprzez Bakje Geluk?
Że nie chodzi o perfekcję, ale o konsekwencję. Wiele osób rezygnuje, bo myśli, że jeden „słabszy” dzień oznacza porażkę. Ale liczy się szerszy obraz. Jeśli nauczysz się elastyczności i przestaniesz się od razu karać, o wiele łatwiej będzie Ci kontynuować. I to właśnie stąd biorą się efekty.

Wymyślasz przepisy, piszesz książki, organizujesz wyzwania i programy, a do tego wspierasz swoje obserwatorki. Jak znajdujesz balans między tymi wszystkimi rolami?
Dzięki temu, że coraz lepiej wiem, na czym się skupić i co daje mi energię. Na początku chciałam robić wszystko naraz, ale zauważyłam, że stajesz się silniejsza, gdy dokonujesz konkretnych wyborów.

Nauczyłam się też, że nie muszę robić wszystkiego sama. Mam fantastyczny zespół, który codziennie ze mną pracuje i dba o to, by wszystko sprawnie działało. Dzięki temu mam przestrzeń na to, w czym naprawdę mogę coś zmienić. Choć muszę szczerze przyznać, że nie zawsze wygląda to tak idealnie. Ja też regularnie zmagam się z momentami, gdy tracę panowanie nad całością. Różnica polega na tym, że teraz jestem tego świadoma. Świadomie decyduję się wtedy na chwilę wytchnienia, odpuszczam i myślę: jutro też jest dzień. Czasem oznacza to po prostu umówienie się na masaż, długą kąpiel, a potem odpoczynek na kanapie z gotowym posiłkiem z mikrofali i ulubionym serialem.



W Bakje Geluk przez cały dzień zajmujesz się jedzeniem. Jak sprawiasz, że gotowanie i odżywianie pozostają dla Ciebie ciekawe i inspirujące?
Dzięki temu, że stawiam na prostotę i realizm. Moja kreatywność pojawia się wtedy, gdy mam pełną lodówkę i zapasy, i po prostu przygotowuję to, na co mam w danej chwili ochotę. Wymyślanie przepisów na siłę u mnie nie działa, to musi płynąć z serca. Nie wierzę też w codzienne, skomplikowane gotowanie. To właśnie ta baza z małymi urozmaiceniami sprawia, że pozostaje to przyjemne i możliwe do zrealizowania. Uwielbiam też mealprep, daje mi to ogromny spokój i porządek w ciągu tygodnia.

Dodatkowo czerpię mnóstwo inspiracji z naszej społeczności. To nie jest droga w jedną stronę, uczę się od nich tyle samo, co oni ode mnie. Szczerze mówiąc, regularnie widzę u kogoś własny przepis i myślę: o tak, muszę go znowu zrobić. Inspiracje czerpię właściwie nieświadomie zewsząd: z rozmów, z kart menu, a nawet zaglądając komuś w talerz. Wszystko zapisuję i nie mogę się doczekać, aż stworzę własną wersję.

Które z podjętych przez Ciebie decyzji były najbardziej „bold” i doprowadziły Cię do miejsca, w którym jesteś teraz?
Moment, w którym zdecydowałam się po prostu zacząć, mimo że nie wszystko było dopracowane. Czasami potrafię zbyt długo coś analizować, ale nauczyłam się, że jestem najsilniejsza, gdy mam odwagę działać zgodnie z intuicją. Tak było z moją ostatnią książką: temat i termin zostały ustalone, a ja po prostu zaczęłam od pierwszego przepisu. Oczywiście miałam plan, ale traktuję go raczej jako wskazówkę. Cała reszta powstaje w trakcie działania. Do tego dochodzą decyzje finansowe czy biznesowe, które były stresujące, ale czułam, że to kolejny krok. Największy opór pojawia się tam, gdzie jest szansa na rozwój.

Dobrym przykładem są moje pierwsze warsztaty gotowania na żywo. Tak się stresowałam, że aż bolał mnie brzuch. Ale dzięki temu, że dobrze się przygotowałam i mimo wszystko to zrobiłam, efekt był świetny i dało mi to ogromną pewność siebie.


Co masz nadzieję osiągnąć w dłuższej perspektywie dzięki Bakje Geluk i jakie jest Twoje największe marzenie?
Chcę, aby Bakje Geluk było czymś więcej niż tylko przepisami czy programami, chcę, by stało się prawdziwym ruchem. Aby kobiety czuły się wolne w kwestii jedzenia i by nie było ono dla nich źródłem stresu. Moim marzeniem jest zwiększanie tego wpływu i realna zmiana tego, jak kobiety postrzegają odżywianie i same siebie. Chcę, by kobiety dzięki Bakje Geluk odzyskały spokój i pewność siebie. Że przestaną wątpić przy każdym wyborze i poczują, że idą w dobrą stronę. Dla mnie ostatecznie nie chodzi tylko o jedzenie, ale o to, jak czujesz się we własnym ciele i we własnym życiu.

Którą kobietę podziwiasz za jej odwagę – i dlaczego?
Podziwiam kobiety, które wybierają własną drogę, nawet jeśli nie jest ona najłatwiejsza. Na przykład Monica Geuze czy Denise Anna, one naprawdę stworzyły coś własnego i pozostają wierne sobie. Ale równie dużo inspiracji czerpię od kobiet z mojego otoczenia. Przyjaciółek i znajomych, które dokonują wyborów zgodnych ze sobą, nawet gdy wiąże się to ze stresem. Najbardziej podziwiam to, jak łączą one wszystkie role: bycie mamą, życie towarzyskie, bycie świetną partnerką i prowadzenie własnej firmy. To dla mnie niesamowicie imponujące i inspirujące.

Co chciałabyś przekazać kobietom, które marzą o czymś więcej, ale mają wątpliwości?
Że prawdopodobnie nigdy nie poczujesz się w pełni gotowa. I to jest w porządku. Rozwój dzieje się właśnie wtedy, gdy robisz rzeczy poza swoją strefą komfortu. Zacznij więc od małych kroków, ale po prostu zacznij. Ten pierwszy krok wprawia wszystko w ruch.

Czasem bycie bold przejawia się w małych rzeczach. Jaki mały, ale odważny wybór podjęłaś ostatnio?
Bardzo długo wahałam się nad zakupem roweru szosowego. Widziałam mnóstwo przeszkód: to drogi sport, czy dam radę, czy nie odpuszczę... miałam w głowie wszystkie możliwe obawy. Ale w końcu to zrobiłam. I jestem bardzo szczęśliwa, że podjęłam tę decyzję. Jeździłam dopiero kilka razy, a zrobiłam już zaskakująco dużo kilometrów. Czułam, że potrzebuję nowego hobby offline, z dala od pracy i ekranów, i właśnie to znalazłam. Czasem bycie bold kryje się w tych małych wyborach, które odkładasz, a które potem dają Ci tyle satysfakcji.

Jaki jest Twój ulubiony model biżuterii od Eline Rosina?
Rue Statement Hoops w połączeniu ze Scottie Hoops Set, dzięki czemu mam świetny miks subtelności i mocniejszego akcentu.


Subscribe to our emails

Be the first to know about new collections and special offers.

Winkelwagen ()
Je winkelwagen is leeg

Het lijkt erop dat je nog niets hebt toegevoegd.

Nu winkelen

Subtotaal

Afrekenen
Populaire zoekopdrachten
Recent bekeken

Nog geen recent bekeken producten.