Ga naar inhoud

Celebrating the bold z Jill Snijder

|Indy Gabriel
Celebrating the bold with Jill Snijder

Jill zaczęła swoją markę od łyżeczek do kawy, a skończyła na Maison & Objet w Paryżu. Bez sztywnego planu, za to z wiarą w swój pomysł, Lepelclub krok po kroku stał się rozpoznawalną marką tableware z międzynarodowymi ambicjami. W tej edycji Celebrating the Bold with… rozmawiamy z Jill o odwadze, intuicji i byciu wierną sobie.

Co oznacza dla Ciebie bycie „bold”?
Realizowanie marzeń i stawianie na swoim, nawet jeśli oznacza to zejście ze standardowej ścieżki.

Kiedy czujesz się najsilniejsza?
Kiedy robisz coś poza strefą komfortu, mimo wszystko podejmujesz wyzwanie i ostatecznie czujesz się dzięki temu silniejsza.

Lepelclub zaczął się od czegoś małego i nieoczekiwanego: łyżeczek do kawy. Co dało Ci pewność, że ten pomysł ma potencjał?
Wierzyłam w to mocno od pierwszego dnia. Po prostu działając, z czasem odkrywałam, co działa, a co nie, i mogłam krok po kroku budować markę dalej.

Czy miałaś wtedy konkretną wizję? Jak udało Ci się wypracować ten charakterystyczny styl?
Nie, ale spisałam kilka celów na kartce i to mi pomogło. Styl krystalizował się z czasem i staramy się pozostać mu wierni.

Jak wyglądały Twoje pierwsze kroki z Lepelclub i jak radziłaś sobie z napięciem lub presją?
To była przede wszystkim świetna zabawa! Zaczęłam skromnie, łącząc to z pracą na pełny etat, więc ryzyko było niewielkie. Pracowałam z domu, aż do momentu przejścia do partnera logistycznego, gdy kolekcja, zespół i współprace zaczęły dynamicznie rosnąć.

Jaki był Twój najbardziej odważny krok w budowaniu Lepelclub – taki, który budził lęk, ale musiał zostać zrobiony?
Rezygnacja z pracy na pełny etat! W pewnym momencie nie dało się już tego pogodzić, ale ten krok był dla mnie bardzo stresujący.

Czego nauczyłaś się po drodze jako przedsiębiorczyni?
Zawsze bądź wierna sobie i słuchaj swojej intuicji, nawet jeśli coś brzmi niezwykle kusząco. Ważna jest też codzienna praca. Dzięki temu w końcu znajdziesz się tam, gdzie chcesz być. 

Czy masz swój ulubiony produkt lub taki, z którego jesteś najbardziej dumna?
Parelcoupes! To od nich naprawdę zaczął się Lepelclub. Stały się hitem w sieci i pozwoliły mi na rzucenie pracy.

Skąd czerpiesz inspirację, kiedy akurat nie projektujesz?
Ze wszystkiego! Dużo inspiracji znajduję na Pintereście, uwielbiam odkrywać nowe miejsca i inspirować się ludźmi wokół mnie.

Niedawno po raz pierwszy wystawiałaś się z Lepelclub na międzynarodowych targach Maison & Objet w Paryżu. Co to był za moment?
To było niesamowite! Stałyśmy obok uznanych marek, a ja od pierwszego dnia wiedziałam, że kiedyś chcę tu być. Nawiązałyśmy mnóstwo świetnych kontaktów, a Lepelclub naprawdę ożył. To było uczucie, jakbyśmy przez tydzień miały własny sklep.

W jakim kierunku chcesz rozwijać Lepelclub i o czym po cichu marzysz?
Mam nadzieję, że marka będzie dalej rosnąć, że nawiążemy ciekawe współprace, a nasza kolekcja i zespół będą się powiększać.

Jaką kobietę podziwiasz za jej odwagę i dlaczego?
Bardzo podziwiam Aimee Smale z Odd Muse. To, co stworzyła w tak krótkim czasie, jest inspirujące. Szczególnie imponują mi kroki, które odważa się podejmować, jak otwieranie międzynarodowych sklepów flagowych.

Co chciałabyś przekazać kobietom, które marzą o czymś więcej, ale się wahają?
Zrób to! Każdy początek może być mały, to właśnie z niego budujesz coś większego.

Na koniec: jaka jest Twoja ulubiona biżuteria od Eline Rosina?
Trudne pytanie! Macie tyle pięknych rzeczy. Moje ulubione to diamond Huggies, prawdziwy klasyk, i zestaw piercingów diamond.

 

Subscribe to our emails

Be the first to know about new collections and special offers.

Winkelwagen ()
Je winkelwagen is leeg

Het lijkt erop dat je nog niets hebt toegevoegd.

Nu winkelen

Subtotaal

Afrekenen
Populaire zoekopdrachten
Recent bekeken

Nog geen recent bekeken producten.